Odwiedziło nas
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś129
mod_vvisit_counterWczoraj144
mod_vvisit_counterTen tydzień273
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień504
mod_vvisit_counterTen miesiąc2375
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc3591
mod_vvisit_counterWszystkie wizyty251619

Strona istnieje od:
05.01.2010

Kolporter RSS

Justynka z Kacwina

Maj 2017

Witaj Maj, …

Gdy nadchodzi maj, a z nim piękna pogoda, to chyba wszyscy uczniowie myślą już o wakacjach. Przynajmniej ja tak mam.

Szkołę też bardzo lubię, zawsze dzieje się coś ciekawego. Przykładem na to jest udział mojej klasy w projekcie „Mały Mistrz” . Polega on na tym, że przez całe kształcenie zintegrowane zdobywamy sprawności m.in. z lekkoatletyki, narciarstwa, tańca, jazdy na rowerze. Trenujemy przez kilka lekcji, a potem Pani nas „egzaminuje”. Trochę martwiłam się sprawnością pływaka, ponieważ ja nie korzystam z basenów, jednak Pani obiecała, że zaliczy mi pływanie w morzu.

W-f i zajęcia ruchowe mam pięć razy w tygodniu, to bardzo ważne w moim przypadku, choć czasem ubolewam nad tym, że nie ma dnia w którym można założyć sukienkę czy po prostu zwykłe dżinsy, bo ciągle dresy.

W domu również mama funduje mi sporo ruchu: trampolina, rower, piłka gimnastyczna. Ostatnio nawet bieganie, choć nie lubię długich dystansów. Muszę jednak przygotować się na tegoroczny „Bieg po oddech”, bo chcę wziąć udział z moja rodzinką i znajomymi.

Mieszkam w takim miejscu ( rodzice śmieją się, że na końcu świata), gdzie jest sporo tras do wędrowania. Nieraz bierzemy plecak i wyruszamy na dłuższy spacer polną drogą.

Mam kilka zdjęć mojego autorstwa z jednej z wypraw. Gdy oddalam się od całego zgiełku codziennego życia, dostrzegam małe stworzonka, rośliny, śpiew ptaków…warto czasem zatrzymać się i nacieszyć pięknem przyrody.

 

Marzec 2017

Marzec 2017

Zima już dobiega końca, w sumie to dobrze bo dużo chorowałam w tym okresie. Całe ferie spędziłam w domu z zapaleniem oskrzeli. Zajęcia szkolne też musiałam często opuszczać z powodu złego samopoczucia. Gdy „wyzdrowiałam” to zdążyłam zaliczyć sporty zimowe, mimo iż śniegu nie było już za wiele.

Byłam z moją szkołą  na wycieczce w Zakopanem.  Śnieżny labirynt  był już nieczynny, ponieważ część ścian zawaliła się. W zamian za to poszliśmy na tor pontonowy, do mini –zoo,  muzeum figur woskowych i „odwróconego” domu.

Przed odwilżą zdążyłam zobaczyć rzeźby lodowe na górze Hrebienok w Tatrach słowackich, czułam się tam jak Elsa z Krainy Lodu.

Na zakończenie karnawału w szkole odbył się bal przebierańców. Długo zastanawiałam się nad kostiumem, nie chciałam być w tym roku księżniczką czy jakąś inną dziewczęcą postacią, więc zostałam…Minionkiem.

Byłam w Rabce u mojego Doktorka. Podczas wcześniejszej wizyty spirometria wyszła bardzo słabo, więc chcieliśmy sprawdzić czy dalej spada. Tym razem wyszło „o niebo lepiej”. W wymazie znów gronkowiec, tak się do mnie przyczepił, że ciężko się go pozbyć.

Odwiedziłam też okulistę, ponieważ łzawiło mi jedno oko. Mama podejrzewała, że przytkał się kanalik łzowy. Pani doktor stwierdziła, że to zapalenie, przepisała krople, a po sprawdzeniu wzroku okazało się, że łzawiące oko jest słabsze i muszę nosić okulary korekcyjne.

 

Styczeń 2017

Styczeń 2017

Nareszcie ferie… Mam już plany, by aktywnie spędzić ten wolny czas, jazda na sankach, nartach i może kulig uda się zorganizować. U nas w górach mamy dużo śniegu, więc i bałwany duże lepimy. W tym roku powstał Olaf – Gigant.

Wcześniej wspominałam o tym, że należę do regionalnego zespołu „Bystry Potok”. W okresie świątecznym mieliśmy występ, na którym zaprezentowaliśmy tańce, przyśpiewki i gwarę z naszego regionu – Spisza. Początkiem lutego weźmiemy udział w konkursie „Spiskie zwyki”, więc teraz intensywnie ćwiczymy pod okiem naszych opiekunek - Gosi i Kamili.

Pomimo siarczystych mrozów, na dobre rozpanoszyła się grypa. Wszyscy dookoła kaszlą, kichają i prychają. Ja na razie całkiem dobrze się czuję, być może szczepionka przeciw grypie działa. Niepokoi nas to, że pomimo iż dobrze wyglądam, dobrze się czuję, aktywnie spędzam czas, to spirometria „poleciała w dół”. Wyszło to na ostatniej wizycie w Rabce. Na słuchawkę czysto a zdjęcie rtg płuc gorsze niż ostatnio. Co prawda miałam zapalenie oskrzeli i problemy z zatokami, ale żeby aż tak wyniki odbiegały od tych sprzed trzech miesięcy? Mukowiscydoza jest nieprzewidywalna!

Niedawno oglądałam film „Cuda z nieba”, który wywarł na mnie ogromne wrażenie. Piękny, poruszający i dający nadzieję. Tak wiele momentów z filmu pokrywa się z wydarzeniami z mojego wczesnego dzieciństwa. Jedno zdanie wyjątkowo zapada w serce: „Są dwie drogi, aby przeżyć życie. Jedna to żyć tak, jakby nic nie było cudem. Druga to żyć tak, jakby cudem było wszystko”  Albert Einstein. Ja wybieram tę drugą…

 

Grudzień 2016

Grudzień 2016

Okres jesienno-zimowy nie był dla mnie bardzo przychylny, a to za sprawą choroby, która trzymała się mnie prawie cały miesiąc. Najpierw zapalenie oskrzeli z gorączką i atakami kaszlu, potem kilka dni szkoły i znów infekcja tym razem wirusowa, która też „dała w kość”. Ale na szczęście na razie jest ok. Bardzo się cieszę bo udało mi się wziąć udział w szkolnej zabawie andrzejkowej z tańcami, konkursami, a przede wszystkim ze świetną atmosferą.

Uczestniczyłam z kolegą z klasy Maćkiem w Gminnym Konkursie Pieśni Patriotycznej i zajęliśmy III miejsce w naszej kategorii wiekowej. Wykonaliśmy piosenkę „Serce w plecaku” i całkiem dobrze nam poszło. Maciek był przebrany za żołnierza , a ja byłam „ dziewczyną z tamtych lat”.

Teraz mamy już grudzień i coraz bliżej święta…

Uwielbiam ten czas, zresztą chyba każdy z nas go lubi.

Pierniczki upieczone i udekorowane.

Kartki świąteczne wysłane.

Choinka ubrana.

Za oknem pogoda odpowiednia na święta

Więc … czekam na Ciebie Jezu Mój mały.
 

Jesien2016

Jesień 2016

Początek jesieni zapowiadał się bardzo obiecująco. Dużo czasu spędzaliśmy na porządkach w ogrodzie, a ja przede wszystkim na zabawie na świeżym powietrzu. A oto jaki okaz ukrył się w naszym ogródku:

Podczas słonecznej pogody nie brakowało spacerów. Jesienna kolorystyka jest przepiękna a szelest liści pod stopami – bezcenny!

Do szkoły też już się przyzwyczaiłam, do porannego wstawania i sprawnego wykonywania czynności związanych z chorobą. Rano czasu za wiele nie ma więc wszystko ustawione jest jak w zegarku, ale daję radę.

Dziś za oknami brzydka jesień: deszczowa, z niską temperaturą. W szkole na dobre rozszalała się ospa, mnie akurat ominęła, bo byłam szczepiona. Dopadło mnie za to zapalenie oskrzeli. Gdy 6 października byłam w Rabce na badaniach oskrzela były czyste. W wymazach wyszedł gronkowiec, jednak wstrzymaliśmy się od antybiotyku, ponieważ nie było innych poważnych objawów. Od dwóch tygodni kaszel bardzo się nasilił i konieczne było włączenie skutecznych leków. Przez tą moją infekcję ominęła mnie wycieczka klasowa do Wieliczki, nad czym strasznie ubolewałam.

Ominął mnie też pochód Świętych, na który również byłam przygotowana. Wspólnie z mamą przygotowałyśmy strój Św. Justyny z Padwy. Pochodziła ona z zamożnej rodziny. Tak kochała Pana Jezusa, że nie wyrzekła się swojej wiary, za co została uwięziona, a następnie ścięta mieczem. Na obrazach przedstawiana jest z liściem palmy- symbol męczeństwa i jednorożcem- symbol czystości.

I na koniec jeszcze taka anegdotka. W zeszłym roku na lekcji Pani poprosiła nas o podanie swojego ulubionego zwierzątka, więc dzieci podawały pieski, kotki, króliki, chomiki, itd. Ja też je lubię, ale nie chciałam się powtarzać, więc powiedziałam: JEDNOROŻEC! Więc sami widzicie, że ze Św. Justyną łączy mnie nie tylko imię.

 

<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 2 z 14