Odwiedziło nas
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś4
mod_vvisit_counterWczoraj28
mod_vvisit_counterTen tydzień330
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień623
mod_vvisit_counterTen miesiąc1695
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc1426
mod_vvisit_counterWszystkie wizyty210621

Strona istnieje od:
05.01.2010

Kolporter RSS

Strona Justynki

lato 2011

Skrót letnich wydarzeń:

Pod koniec czerwca w Rabce Zdroju odbyły się zajęcia dotyczące fizjoterapii i zagadnień psychologicznych. Moi rodzice również w nich uczestniczyli, dowiedzieli się dużo praktycznych rzeczy jak ze mną postępować, by codzienna rehabilitacja przynosiła jak najlepsze efekty. No i zaczęło się… po każdym drenażu dmucham w flet, gwizdek, próbuję przesuwać drobne przedmioty ( piórka, piłeczki) dmuchając na nie. A wszystko po to, by wydłużyć wydech i w ten sposób podciągnąć wydzielinę w celu jej odkrztuszenia. Mama nie zmusza mnie na silę, ale zachęca przez zabawę. Ja „gram” na flecie, a lalki i miśki tańczą ile sił! W codziennej rehabilitacji niezbędny jest również RUCH, no to mi się akurat podoba. Skaczę na trampolinie, tańczę, wchodzę po schodach, gram w piłkę, no i poznałam już chyba wszystkie przedszkolne zabawy ruchowe ( stary niedźwiedź, karuzela, balonik, słoneczko świeci, latała sroczka itd., itd.)

W lipcu deszcz, deszcz i jeszcze raz… deszcz. Większość czasu spędziłam w domu.W tym miesiącu miałam również wizytę kontrolną w Rabce. Badania wyszły całkiem dobrze. Pozbyłam się bakterii - gronkowca złocistego i teraz dużo mniej kaszlę.

Jeszcze jedna dobra wiadomość: UMIEM SAMA CHODZIĆ!!!

Kilka dni temu odwiedziłam Matkę Boską na Jasnej Górze. Niesamowite wrażenia. Śpiewałam po cichutku „Madonno, Czarna Madonno, jak dobrze twym dzieckiem być…” Myślę, że Ona mnie słyszała, mimo iż było tak dużo ludzi. Rodzice napisali na karteczce prośbę. Wiecie o co prosili…

 

czerwiec 2011

       Przepraszam, że Was ostatnio zaniedbałam, ale od dłuższego czasu niestety choruję. Ciągnie i ciągnie się za mną ten meczący kaszel. Na początku suchy, teraz wilgotny, do tego ból gardła i wysoka temperatura. Dlatego też znowu musiałam  odwiedzić wszystkich moich lekarzy, którzy pomagają mi bym jak najszybciej z tego wyszła. W związku z czym siedzę w domu i przyjmuję leki za lekami… Mam nadzieję, że niedługo mi przejdzie i znów będę mogła bawić się „ na dworze ”…

         Pochwale się, że coraz lepiej radzę sobie z chodzeniem. Za jedną rękę idzie mi całkiem dobrze. Słownictwo też mam coraz bogatsze, tworzę już krótkie zdania, typu: Babcia kupiła trąbkę – „trututu”, To nie pies, to królicek, taki „kic,kic”. Rymować też mi się zdarzy: Calna ona bez ogona ( czyt. Czarna wrona bez ogona). Moja siostra uczy mnie rozróżniania kolorów, liczenia… i przyznam szczerze, że czasem uda mi się odgadnąć cyferkę czy kolor!

       Ale najlepiej wychodzi mi śpiewanie… Arkę Noego znam już na pamięć. Tata mówi, że jestem „śpiewaczką”, i kiedyś o mnie usłyszycie!!! Mam nawet własny mikrofon, do którego śpiewam. Zresztą zobaczcie i ocencie sami!!!

 

Maj 2011

W dniu 7 maja 2011 roku (sobota) w Sali Koncertowej Państwowej Szkoły Muzycznej w Nowym Targu przy ul. Parkowej 12 odbyła się I Podhalańska Gala Sportów Zimowych. Podczas Gali przeprowadzona została także akcja charytatywna na rzecz podhalańskich potrzebujących dzieci m.in dla  naszej Justynki.

Podczas aukcji można było wylicytować atrakcyjne gadżety podarowane m. in. przez Kamila Stocha i Justynę Kowalczyk, a także przez polskich biathlonistów, czy alpejczyków. Wylicytowane została także koszulka Kely`ego Czuy`a reprezentującego MMKS Podhale Nowy Targ, a także koszulka Cracovii Kraków wraz z podpisami zawodników.Podczas licytacji zebrano 4710 zł..

Więcej informacji można się dowiedzieć klikając poniższy link:


oraz można zobaczyć nagranie:

http://dai.ly/mqFh7e

 

Kwiecień 2011

Gdzie jesteś wiosno?                                                    kwiecień 2011 r.

Wiosna tuż, tuż a za oknami pogoda okropna… pada śnieg, jest zimno…brrr. Siedzę w domu, i czekam na słońce…

Jakiś czas temu miałam w Rabce wizytę kontrolną. Krzyczałam wniebogłosy na widok szpitala. Uspokoiłam się dopiero w samochodzie, gdy wracaliśmy do domu. Boję się badań, szczepień i …personelu medycznego, pewnie z czasem przywyknę!

W ubiegłym tygodniu bardzo źle się czułam. Zaczęło się od braku apetytu, bólu brzucha, potem doszły wymioty, mama spakowała rzeczy do szpitala. Baliśmy się, że to niedrożność jelit. Ale okazało się, że jednak nie, bo następnego dnia męczyła mnie biegunka, najwidoczniej jakiś WIRUS nieproszony!!! Teraz już jest dobrze, znowu „pałaszuję” jak tylko potrafię. Muszę  nadrobić utracone kalorie.

 

Luty 2011 CD

Coraz cieplej…                                                             15.02.2011 r.

…Może i racja, ale dla mnie ten okres taki jakiś pechowy. Infekcja górnych dróg oddechowych, katar, gorączka, ból brzuszka a co za tym idzie -  kiepski nastrój. Jakby tego było mało wychodzą mi kolejne ząbki, wiec dochodzi ból dziąseł i znów co? – kiepski nastrój! Oj ciężko ze mną wytrzymać. Pomimo tego wszystkiego potrafię nieźle „zakręcić” całym domem. Odkrywam coraz to  fajniejsze zabawy. Ostatnio najbardziej lubię wspinać  się po schodach, zwłaszcza wtedy gdy mama na mnie nie patrzy. Zasób słów też mam coraz bogatszy i powtarzam wszystko co usłyszę. Czasem trochę przekręcam i nie wyraźnie mówię wszystkie wyrazy. Na przykład moje imię - Justyna wymawiam: Nu-nu-na.  Ale to nic, przynajmniej jest zabawnie.

 

<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 10 z 13