Odwiedziło nas
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś11
mod_vvisit_counterWczoraj43
mod_vvisit_counterTen tydzień11
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień817
mod_vvisit_counterTen miesiąc3070
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc3583
mod_vvisit_counterWszystkie wizyty232759

Strona istnieje od:
05.01.2010

Kolporter RSS

Justynka z Kacwina

Styczeń 2013 r.

Święta Bożego Narodzenia tak szybko minęły, ale może troszkę powspominajmy…

Przed świętami, jak to zapewne jest w każdym domu,  mnóstwo przygotowań: wspólne pieczenie ciasteczek, ubieranie choinki, lepienie pierogów, o porządkach już nie wspomnę.

Wigilia hm… wspaniały dzień z opłatkiem, siankiem pod białym obrusem, kolędą, choinką no i oczywiście z najbliższymi.

W pierwszy dzień świąt kolędowałam w „Żywej Szopce” z małym Jezuskiem i Jego Rodzicami, aniołkami, pasterzami, królami. Kolęda niosła się echem po całej, naszej, małej wioseczce. Dobrego humoru nie popsuł mi nawet „cieknący nos” i lekki kaszel.

W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia byłam z rodzinką na świątecznym występie organizowanym przez kacwiński zespół „ Bystry Potok”. Najbardziej podobały mi się kolorowe stroje i skoczna muzyka, do której układałam własną choreografię pod sceną.

A wieczorem wraz z moją rodzinką kolędowaliśmy tak głośno, że pewnie wszyscy sąsiedzi nie mogli zasnąć. Tata grał  na gitarze, mama na tamburynie, Julia próbowała na flecie a ja na.,.. „garnkowej” perkusji!!! Mój instrument grał najgłośniej i o to chodziło.

Sylwestra spędziliśmy w domu, przygotowałyśmy przysmaki, przyszli znajomi, zapowiadała się wspaniała zabawa, ale niestety… zasnęłam. Obudziłam się dopiero w NOWYM ROKU… w którym chcę życzyć Wam wszystkim i sobie też -  Dużo, Dużo zdrowia ( Bo to najważniejsze! Wiem co mówię! : )

 

listopad 2012

     „Mamusiowe rozmyślanki”

     20 października minęły trzy lata odkąd Justynka jest z nami. Jak ten czas szybko leci. Nie tak dawno była taka maleńka, zdana tylko na lekarzy w Prokocimskim Szpitalu i „Szefa”, tego u góry. A teraz trzylatka tryskająca radością, rozsiewająca uśmiech dookoła, wnosząca w naszą codzienność milion megawatów pozytywnej energii. I gdy tak czasem spoglądamy na Nią jak śpiewa, tańczy wykonując przy tym swoje wymyślne układy choreograficzne, gdzieś w myślach snuje się  to okropne pytanie - Dlaczego ...?

     Justynka z niecierpliwością wyczekiwała swoich urodzin. No w końcu w tym wieku to już jest się świadomym z czym wiąże się bycie jubilatem czyli, że będzie przyjęcie urodzinowe, goście, balony, smakołyki i … prezenty.
 
     A wymarzonym w tym roku prezentem była „kuchnia”. Oczywiście taka do zabawy, bo Justynka uwielbia pomagać w przygotowywaniu posiłków choć wiadomo, że taka pomoc wiąże się każdorazowo z rozsypaną mąką, wylanym mlekiem czy grysikiem w cukierniczce. Ale co tam, ważne, że jest przy tym dobra zabawa no i oczywiście mnóstwo radości.
 
     Trafionym prezentem okazał się również latawiec, który musiał być szybko przetestowany na „górce” za naszym domem. A że pogoda była wietrzna, więc latawiec szybował „ wprost do aniołków”.
     Wracając do urodzin – na Justyśkę czekała jeszcze jedna, jakże ważna niespodzianka: na subkonto naszej córeczki wpłynęły pieniądze z Waszych odpisów 1% podatku. Pieniądze, które pomagają nam w jej codziennym leczeniu i rehabilitacji.
     Dziękujemy Wam Kochani, za to, że pamiętacie o naszej Justynce, że pomagacie nam przekazując na jej leczenie swój 1% podatku.
 
 

Wrzesień 2012 r.

Wrzesień 2012 r.

W ubiegłą niedzielę moi rodzice i siostra Julia wzięli udział w rajdzie - „Rowerem po głębszy oddech” organizowanym przez Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą w Rabce Zdroju. Celem rajdu było promowanie aktywnego stylu życia wśród chorych na mukowiscydozę.

Trasa rajdu wiodła ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru i z powrotem (ok. 20 km). Na starcie każdy uczestnik otrzymał plecak z wodą do picia, kask ochronny, dezynfekcję w żelu i inne upominki. W rajdzie uczestniczyło ok. 50 osób ( chorzy na mukowiscydozę, rodzice, rodzeństwo, pielęgniarki, fizjoterapeuta Artur , no i oczywiście nasz niezawodny- dr Pogorzelski. Po powrocie do Szczawnicy zapewniono obiad w restauracji, a następnie odbyło się losowanie trzech laptopów. I co się stało. Nie uwierzycie!!! Moja rodzinka została wylosowana i wróciła do domu z komputerem.

Oj nasłuchałam się od Julii jak było świetnie. Aż zazdrościłam, ale rodzice obiecali, że następnym razem zabiorą mnie ze sobą.

PS. Dziękujemy Pani Magdzie i wszystkim organizatorom rajdu za wspaniałą atmosferę, opiekę i organizację ( tj. wypożyczenie rowerów, obiady, upominki). DZIĘKUJEMY!!!

Kiedy Moja rodzinka zmagała się z trasą rajdu,  ja w tym czasie z Babcią Gienią i SUPER przyjaciółką Kamilą zrywałam i zajadałam sobie pyszne ...

 

sierpień 2012

 Sierpień 2012 r.

        Połowa wakacji za nami…, no i u mnie całkiem dobrze. Nie mam infekcji, problemów z brzuszkiem, przybieram również odpowiednio na wadze. Tegoroczne lato spędzam w domu, jednak na brak zajęć nie narzekam. Codziennie huśtawki, trampolina, spacery, spotkania z koleżankami; od czasu do czasu wycieczki rowerowe, kąpanie w mini basenie ogrodowym (oczywiście z czystą wodą), wyjazdy na festyny i imprezy pod gołym niebem, ogniska itd., itd.

        Miesiąc temu miałam wizytę kontrolną w Instytucie w Rabce. W wymazie gardła wyszła naturalna flora bakteryjna dróg oddechowych, ufff… można odetchnąć z ulgą. Za każdym razem, gdy mam to badanie, mama zastanawia się czy nie „urośnie” jakaś groźna bakteria, zwłaszcza „wszędobylski”  pseudomonas aeruginosa. Ale i tym razem jest OK, oby jak najdłużej.

        Muszę się pochwalić: Mam nowy inhalator, tzn. inhalatorek, bo jest bardzo mały w porównaniu z poprzednim. Gdy kurier przywiózł przesyłkę i mama pokazała mi nowy sprzęt, byłam wręcz oburzona jego „małością”. Po krótkim namyśle oznajmiłam mamie, że: „ Ja już jestem dużą dziewczynką i potrzebuję duży inhalator, a ten jest przecież dla małych dzieci”.  Ale mama wyjaśniła mi, że ten inhalator jest właśnie dla dużych dziewczyn, bo zmieści się w „dziewczyńskiej” torebce,  jest bezgłośny, można się inhalować w różnych miejscach np. w samochodzie czy ogrodzie, bo jest również zasilany bateriami, a co najważniejsze inhalacja trwa dużo krócej, nie tracąc na jej jakości. Dzięki, krótszym inhalacjom mam więcej czasu na zabawę, a dla dziecka które ma prawie  trzy latka jest to bezcenne! 

 

 

1%

Minął kolejny okres rozliczeń podatkowych. Dziękujemy wszystkim, którzy pamiętali o naszej Justynce i zdecydowali się nam pomóc przekazując na Jej subkonto 1% podatku. Podobnie jak w minionych latach przekazane środki wykorzystane zostaną na leczenie i rehabilitacje naszej córeczki.

 
Dziękujemy
Lidia i Stanisław Molitorys
„Dobroć serca jest tym,
czym ciepło słońca:
ona daje życie.”
                  (Henryk Sienkiewicz)
 

<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 9 z 13