Odwiedziło nas
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś135
mod_vvisit_counterWczoraj144
mod_vvisit_counterTen tydzień279
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień504
mod_vvisit_counterTen miesiąc2381
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc3591
mod_vvisit_counterWszystkie wizyty251625

Strona istnieje od:
05.01.2010

Kolporter RSS

Justynka z Kacwina

luty 2013

Zimy ciąg dalszy…

        Życie na wsi i to jeszcze w górach ma mnóstwo plusów. Jednym z nich jest możliwość zorganizowania kuligu w kilka chwil. Wystarczy wykonać telefon do sąsiada, który ma konika i sanie, ubrać się ciepło i… „wio” przez wioskę wieczorową porą. Ech…fajna przygoda, śnieg prószył nam w oczy, wiatr muskał policzki a nasz śpiew i dzwonki sań rozbrzmiewały wokoło.

        Karnawał dobiega końca, więc moja siostra zabrała mnie na bal przebierańców do swojej szkoły. Oczywiście przebrałam się za baletnicę a moja  Julia za Hawajkę. Bawiłam się doskonale, nie zważałam na to, że wszyscy dookoła byli starsi ode mnie. Mama troszkę panikowała i bardzo często dezynfekowała mi ręce. Wiem, że jest to potrzebne, bo na rękach jest mnóstwo bakterii, które mogą być dla mnie groźne.

        Muszę Wam jeszcze opowiedzieć o wizycie zespołu Muko-komplex. Kilka tygodni temu dostaliśmy telefon z fundacji Matio z Krakowa z propozycją przyjazdu dietetyka, rehabilitanta i pielęgniarki. Oczywiście zgodziliśmy się na taką domową wizytę. Panie z fundacji przyjechały do nas w ubiegłą sobotę przed południem. Z Panią Anią mama rozmawiała nt. mojej diety. Doradzała ona m.in. czego unikać by nie obciążać mojej, już i tak mocno obciążonej wątroby. Natomiast Pani Basia pokazała nam jakie ćwiczenia wykonywać, by usprawnić oczyszczanie drzewa oskrzelowego. Bardzo się również ucieszyliśmy, kiedy Panie pochwaliły nas za posiadanie dozowników do dezynfekcji rąk.

 

Styczeń 2013 r. CD

          W zeszłym tygodniu byłam w szpitalu w Rabce. Mój Doktor skierował mnie na badania: m.in.: rtg płuc, usg brzucha, wymazy z gardła, nosa no i najgorsze co może być, pobieranie krwi – brrr. Cały dzień spędziliśmy w szpitalu, biegaliśmy z jednego badania na drugie. Wieczorem z wynikami udaliśmy się znowu do lekarza i co się okazało: płuca całkiem dobrze, morfologia, układ krzepnięcia, białko CRP – w normie (widziałam już radość w oczach mamy). Ale niestety… wątroba nie dobrze (i radość z oczu znikła). Do mojego „jadłospisu lekowego” doszły dodatkowe specyfiki, które mają za zadanie zregenerować chorą wątrobę. Mamy nadzieję, że leki pomogą i wszystko wróci do normy. Za dłuuuuugie dwa miesiące badania kontrolne …

       Podstępna choroba!!!  Ale ja nie poddam się bez walki! Jestem silna jak Justyna Kowalczyk. Kocham to życie!!!
  
 

Styczeń 2013 r.

Święta Bożego Narodzenia tak szybko minęły, ale może troszkę powspominajmy…

Przed świętami, jak to zapewne jest w każdym domu,  mnóstwo przygotowań: wspólne pieczenie ciasteczek, ubieranie choinki, lepienie pierogów, o porządkach już nie wspomnę.

Wigilia hm… wspaniały dzień z opłatkiem, siankiem pod białym obrusem, kolędą, choinką no i oczywiście z najbliższymi.

W pierwszy dzień świąt kolędowałam w „Żywej Szopce” z małym Jezuskiem i Jego Rodzicami, aniołkami, pasterzami, królami. Kolęda niosła się echem po całej, naszej, małej wioseczce. Dobrego humoru nie popsuł mi nawet „cieknący nos” i lekki kaszel.

W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia byłam z rodzinką na świątecznym występie organizowanym przez kacwiński zespół „ Bystry Potok”. Najbardziej podobały mi się kolorowe stroje i skoczna muzyka, do której układałam własną choreografię pod sceną.

A wieczorem wraz z moją rodzinką kolędowaliśmy tak głośno, że pewnie wszyscy sąsiedzi nie mogli zasnąć. Tata grał  na gitarze, mama na tamburynie, Julia próbowała na flecie a ja na.,.. „garnkowej” perkusji!!! Mój instrument grał najgłośniej i o to chodziło.

Sylwestra spędziliśmy w domu, przygotowałyśmy przysmaki, przyszli znajomi, zapowiadała się wspaniała zabawa, ale niestety… zasnęłam. Obudziłam się dopiero w NOWYM ROKU… w którym chcę życzyć Wam wszystkim i sobie też -  Dużo, Dużo zdrowia ( Bo to najważniejsze! Wiem co mówię! : )

 

listopad 2012

     „Mamusiowe rozmyślanki”

     20 października minęły trzy lata odkąd Justynka jest z nami. Jak ten czas szybko leci. Nie tak dawno była taka maleńka, zdana tylko na lekarzy w Prokocimskim Szpitalu i „Szefa”, tego u góry. A teraz trzylatka tryskająca radością, rozsiewająca uśmiech dookoła, wnosząca w naszą codzienność milion megawatów pozytywnej energii. I gdy tak czasem spoglądamy na Nią jak śpiewa, tańczy wykonując przy tym swoje wymyślne układy choreograficzne, gdzieś w myślach snuje się  to okropne pytanie - Dlaczego ...?

     Justynka z niecierpliwością wyczekiwała swoich urodzin. No w końcu w tym wieku to już jest się świadomym z czym wiąże się bycie jubilatem czyli, że będzie przyjęcie urodzinowe, goście, balony, smakołyki i … prezenty.
 
     A wymarzonym w tym roku prezentem była „kuchnia”. Oczywiście taka do zabawy, bo Justynka uwielbia pomagać w przygotowywaniu posiłków choć wiadomo, że taka pomoc wiąże się każdorazowo z rozsypaną mąką, wylanym mlekiem czy grysikiem w cukierniczce. Ale co tam, ważne, że jest przy tym dobra zabawa no i oczywiście mnóstwo radości.
 
     Trafionym prezentem okazał się również latawiec, który musiał być szybko przetestowany na „górce” za naszym domem. A że pogoda była wietrzna, więc latawiec szybował „ wprost do aniołków”.
     Wracając do urodzin – na Justyśkę czekała jeszcze jedna, jakże ważna niespodzianka: na subkonto naszej córeczki wpłynęły pieniądze z Waszych odpisów 1% podatku. Pieniądze, które pomagają nam w jej codziennym leczeniu i rehabilitacji.
     Dziękujemy Wam Kochani, za to, że pamiętacie o naszej Justynce, że pomagacie nam przekazując na jej leczenie swój 1% podatku.
 
 

Wrzesień 2012 r.

Wrzesień 2012 r.

W ubiegłą niedzielę moi rodzice i siostra Julia wzięli udział w rajdzie - „Rowerem po głębszy oddech” organizowanym przez Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą w Rabce Zdroju. Celem rajdu było promowanie aktywnego stylu życia wśród chorych na mukowiscydozę.

Trasa rajdu wiodła ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru i z powrotem (ok. 20 km). Na starcie każdy uczestnik otrzymał plecak z wodą do picia, kask ochronny, dezynfekcję w żelu i inne upominki. W rajdzie uczestniczyło ok. 50 osób ( chorzy na mukowiscydozę, rodzice, rodzeństwo, pielęgniarki, fizjoterapeuta Artur , no i oczywiście nasz niezawodny- dr Pogorzelski. Po powrocie do Szczawnicy zapewniono obiad w restauracji, a następnie odbyło się losowanie trzech laptopów. I co się stało. Nie uwierzycie!!! Moja rodzinka została wylosowana i wróciła do domu z komputerem.

Oj nasłuchałam się od Julii jak było świetnie. Aż zazdrościłam, ale rodzice obiecali, że następnym razem zabiorą mnie ze sobą.

PS. Dziękujemy Pani Magdzie i wszystkim organizatorom rajdu za wspaniałą atmosferę, opiekę i organizację ( tj. wypożyczenie rowerów, obiady, upominki). DZIĘKUJEMY!!!

Kiedy Moja rodzinka zmagała się z trasą rajdu,  ja w tym czasie z Babcią Gienią i SUPER przyjaciółką Kamilą zrywałam i zajadałam sobie pyszne ...

 

<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 9 z 14