Odwiedziło nas
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś33
mod_vvisit_counterWczoraj108
mod_vvisit_counterTen tydzień275
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień509
mod_vvisit_counterTen miesiąc1678
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc2575
mod_vvisit_counterWszystkie wizyty215595

Strona istnieje od:
05.01.2010

Kolporter RSS

Justynka z Kacwina

lato 2015

Lato, lato wszędzie (...)

Przepraszam, że Was trochę zaniedbałam. Postaram się wszystko nadrobić, więc przygotujcie się na większą „porcję” czytania.

Na kilka dni przed wakacjami mama zabrała mnie do dr Pogorzelskiego na wizytę kontrolną. Od dłuższego czasu miałam przewlekły katar, pomimo że  kilka razy dziennie płukałam nos ciepłym roztworem soli morskiej. Dr. zlecił testy alergiczne no i okazało się, że mam uczulenie na pyłki traw. Dostałam lek do nosa i nie ukrywam zdecydowanie lepiej się poczułam. Miałam również spirometrię ( której wynik ucieszył Doktorka), badanie krwi ( morfologię i próby wątrobowe – które niestety cały czas są podwyższone). Oznaczono mi również poziom witaminy D3, ponieważ podczas wcześniejszych badań miałam duży niedobór. Jednak po dodatkowych lekach wynik wyszedł już prawidłowy. Pobrano mi również wymazy z gardła i nosa… no i tu przyplątał się gronkowiec, ale może uda się go pokonać:)

Wspomnę również o Ogólnopolskim Szkoleniu „Kompleksowa opieka nad chorym na mukowiscydozę” organizowanym w Warszawie przez Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą. Moi rodzice wzięli w nim udział, a ja zostałam pod opieką mojej siostry Julci i babci. Tematyka wykładów i warsztatów była bardzo różnorodna: począwszy od antybiotykoterapii, poprzez żywienie, fizjoterapię, wady postawy, koszty leczenia itd. itd… Wśród natłoku informacji, nie zawsze pozytywnych były również momenty optymistyczne, dające nadzieję na normalne życie z tą ciężką chorobą. Mam na myśli świadectwo Pana Jurka, który żyje z muko już 50 lat, codziennie biega  po kilkadziesiąt kilometrów ( dzięki czemu parametry jego płuc poprawiły się) i co najważniejsze: nie poddaje się!!! Postawa godna naśladowania.

Przed wakacjami byłam z moją klasą na ognisku. Nie zabrakło wspólnych zabaw na świeżym powietrzu, śpiewu i pieczonych kilełbasek.

Byłam też z klasą na wycieczce w Zatorlandzie. Przyznam, że to moja pierwsza taka wyprawa autokarem. Mama trochę się denerwowała, bo czasem bardzo boli mnie brzuch i wtedy szybko muszę skorzystać z toalety i to kilkakrotnie, a podczas długiej podróży nie byłoby łatwo. Ale obyło się bez przykrych niespodzianek. Z inhalacjami i lekami też sobie poradziłyśmy. Po 12 godz. wróciłam do domu wykończona, ale szczęśliwa!!!

Brałam udział w szkolnym przedstawieniu o zdrowiu.  Miałam rolę kotka, który często się myje, to tak jak ja.

Wypadł mi pierwszy ząb, co za przeżycie…wkładałam go z powrotem do buzi ze łzami w oczach, bo nie chciałam go stracić. Rodzice wytłumaczyli mi spokojnie czemu tak się dzieje… no i już było ok. A w nocy przyleciała wróżka-zębuszka ( podobno) i zostawiła parę groszy pod poduszką.

Odwiedziły nas ciocie ( siostry mojej mamy) i wujek Maciek, więc dwa tygodnie zleciały nawet nie wiem kiedy. Było z nimi bardzo wesoło: wspólne wycieczki, ogniska, bitwy na poduszki, piżama-party, wygłupy i rozmowy do późnej nocy…

Wszyscy razem byliśmy też na zawodach sportowo-pożarniczych w których brała udział moja siostra a tatuś przygotowywał  tę imprezę… ja obserwowałam rozgrywki z bezpiecznej odległości, ale jak podrosnę to też wystartuję w czerwonym hełmie.

Wakacje to jednak fajna sprawa!!! Nie muszę zrywać się wcześnie rano z łóżka, by ze wszystkim zdążyć na czas. Wieczorem mogę brykać do późna…

 

 

maj 2015

"Biegasz dla siebie, pobiegnij dla innych”.

14 maja uczniowie mojej szkoły dołączyli do akcji „Biegasz dla siebie, pobiegnij dla innych”. Z tej okazji zorganizowaliśmy wspólny, długi spacer, podczas którego towarzyszyli nam członkowie PTWM-u, nasz Pan Wójt, Pan Radny, Dyrektor Ośrodka Zdrowia w Łapszach Niżnych, policja, reporter RMF-u, Pani z Tygodnika Podhalańskiego, a także nauczyciele, rodzice i dzieci z mojej szkoły.

Rozpoczęcie akcji odbyło się na hali sportowej, bo padał deszcz. Pani Dyrektor przywitała zaproszonych gości,  samorząd uczniowski przytoczył nam argumenty, dlaczego warto pomagać, Pani z Rady Rodziców przybliżyła wszystkim na czym polega ta akcja, natomiast Pani Małgorzata Krynke opowiedziała o chorobie i działalności PTWM-u.

Przed startem Pani Kasia przeprowadziła rozgrzewkę…

A potem już wyruszyliśmy w 5 km. trasę...Na początku było zimno i padał deszcz, jednak po krótkim czasie rozpogodziło się i wyszło słońce. Szliśmy wszyscy uśmiechnięci, ze śpiewem na ustach… i skrzydłami motyli na plecach.

Po powrocie każdy uczestnik otrzymał od Towarzystwa smycze, bransoletki i słodycze…

To była piękna akcja, nawet nie spodziewaliśmy się, że będzie nas tak dużo…Dziękujemy Wam wszystkim za udział i tę niesamowitą atmosferę.

Warto Pomagać….

 

styczeń 2015

 

Justyna Kowalczyk - oficjalna strona:
"Najpiękniejszy prezent urodzinowy jaki otrzymałam …
Drogie Mukoludki, bardzo Wam dziękuję:)

https://www.youtube.com/watch?v=1tf_hajPFWI

Znajomy widok ? -  min.1:15

 

Grudzień 2014

        „Święta za pasem” …

       Bardzo lubię świąteczny czas. Chyba wszyscy go lubią. Zapach pierników, cynamonu i mandarynek – bezcenny!

       W tym roku pierwszy raz uczestniczyłam w roratach ( pobudka o 5:30). Lampion w dłoń i naprzód.

       Do szkoły zabrałam schodki adwentowe. Codziennie grzeczne dziecko znosi Jezuska o jeden stopień niżej, by w wigilię mógł spocząć na miękkim sianku w żłóbku. Mnie też spotkał ten zaszczyt.

       Jest taki jeden dzień w roku gdy św. Mikołaj rozdaje prezenty grzecznym dzieciom. U nas również był i każdemu dał prezent . I nawet pani Marcie też :-) !!!

       Kilka dni temu wystawiliśmy klasowe Jasełka dla naszych rodziców. Ja odgrywałam rolę anioła.  Nie ukrywam, że było to dla mnie wielkie przeżycie . Ten występ był to mój debiut wiec emocje były ogromne. Bardzo ten występ przeżywałam i to do tego stopnia, że według relacji moich rodziców nawet w nocy, dzień przed występem, we snie recytowałam całą swoją  rolę, która brzmiała tak: „ Posłuchajcie pastuszkowie -  ważną dla Was mam nowinę. Narodził się Pan Zbawiciel  - Boską witać czas dziecinę”. Występ  udał się i bardzo podobał się naszym rodzicom bowiem otrzymaliśmy wielkie brawa a nawet worek cukierków od Pani Dyrektor . Na zdjęciu wszyscy aktorzy tego spektaklu – koleżanki i koledzy z mojej  wspaniałej klasy „0”.

 

jesień 2014

       Jesień 2014

       Dwa miesiące szkoły za nami…I przez większość tego czasu miałam obfity katar i więcej kaszlałam. Moja odporność nie jest taka jak u zdrowych dzieci, łapię infekcje bardzo szybko a leczenie trwa dużo dłużej niż u moich rówieśników. Mama miała obawy czy ta „niegroźna” infekcja nie przerodziła się w coś poważnego, więc zabrała mnie do Rabki. Dr Pogorzelski po osłuchaniu stwierdził, że płuca czyste, spirometria też w porządku. Pobrano mi wymazy z nosa i gardła… z których urosła tylko naturalna flora bakteryjna, więc rodzice odetchnęli z ulgą.

       Jestem już pięciolatką!!! Urodziny odbyły się w miłej atmosferze w gronie najbliższych. Dekorowaniem tortu zajęłam się sama…uwielbiam pomagać mamie w kuchni. Jednak odkąd chodzę do szkoły, to mam trochę mniej czasu na ulubione zajęcia, a wieczorem to już „padam z nóg” ze zmęczenia.

       Za nami już Wszystkich Świętych, pogoda dopisała więc byłam z rodzinką na cmentarzu. Z moją klasą też udaliśmy się na groby. Zapaliliśmy znicze, wspólnie pomodliliśmy się za zmarłych nauczycieli, Nieznanego Żołnierza i wszystkich, których groby znajdują się na naszym cmentarzu.

      Złota polska jesień trwa… pogoda sprzyja spacerom i zabawom na świeżym powietrzu. Ja tez korzystam z tej słonecznej aury…a takie błękitne niebo to  chyba tylko w Kacwinie!!!

 

<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 4 z 13