Odwiedziło nas
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś36
mod_vvisit_counterWczoraj28
mod_vvisit_counterTen tydzień362
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień623
mod_vvisit_counterTen miesiąc1727
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc1426
mod_vvisit_counterWszystkie wizyty210653

Strona istnieje od:
05.01.2010

Kolporter RSS

Strona Justynki

LUTY 2016

LUTY 2016

Jak ten czas szybko leci. Niedawno Boże Narodzenie, potem ferie, a teraz znów wczesne pobudki i codzienne „pomykanie” do szkoły. Tylko śniegu brak…dziwna ta zima.

 Wcześniej wspominałam, że zapisałam się do zespołu regionalnego „Bystry Potok”. Jestem w najmłodszej grupie wiekowej. Ćwiczymy dopiero od października, a już w święta mieliśmy pierwszy występ. Muszę przyznać, że nieźle nam poszło. Wszyscy występowaliśmy w strojach spiskich ( odmiana kacwińska). Zebraliśmy gromkie oklaski od publiczności.

Pod koniec stycznia wzięliśmy też udział w konkursie „Spiskie Zwyki”, który odbył się w Niedzicy. Zajęliśmy tam III miejsce.

 Po świętach odwiedziłam mojego Doktorka w Rabce. Trochę niepokoiliśmy się moim poziomem cukru we krwi, a jak wiadomo cukrzyca jest chorobą wtórną do mukowiscydozy. W szpitalu wykonano serię badań: m.in. krzywą cukrową     ( na szczęście wynik wyszedł w normie). Spirometria trochę gorsza niż ostatnio, próby wątrobowe podwyższone, ale niezbyt dużo.

W drugim tygodniu ferii tata nauczył mnie jeździć na nartach. Codziennie zabierał mnie na wyciąg narciarski, gdzie mogłam ćwiczyć nową umiejętność. Satysfakcję miałam ogromną, gdy czułam wiatr na policzkach. A gdy tylko spadło trochę śniegu zorganizowaliśmy kulig, ognisko i zjazdy saneczkowe.

W tłusty czwartek w szkole zorganizowano nam bal karnawałowy. Dzieciaki świetnie się spisały i wszystkie przyszły  w kolorowych kostiumach. Było jak w bajce. Ja przebrałam się za Annę z Krainy Lodu, sukienkę dostałam na gwiazdkę od cioci Ewy.

 

 

Grudzień 2015

GRUDZIEŃ 2015

W powietrzu czuję zapach pierników i pomarańczy, choinka swym blaskiem zachwyca, kartki świąteczne wysłane i Jezusek po raz kolejny położy się w żłobie…

 Tylko śniegu brak !!!

W tym roku częściej uczęszczałam na roraty, które u nas są o 6 rano. Lampion w dłoń i naprzód. Codziennie losowane było serce z wypisanym dobrym uczynkiem, w zamian za to dostawało się figurkę Dzieciątka na całą dobę.

Moje papierowe serce też wylosowano i odwiedził mnie mały Jezus. W dzień ułożyłam Go na stole, wśród armii aniołków a w nocy spał blisko mnie w drewnianej zabawkowej kołysce.

Co roku Stowarzyszenie Dzieci i Młodzież Spisza organizuje akcję charytatywną na rzecz chorych dzieci z naszej gminy. Przez kilka tygodni dzieci ze wszystkich szkół wykonywały kartki świąteczne, które następnie ofiarowane zostały darczyńcom, którzy wsparli to dzieło, wrzucając pieniądze do puszek po każdej mszy św. w niedzielę 6 grudnia. My również przyłączyliśmy się do tej akcji. Taka nasza mała cegiełka w „morzu potrzeb”. Dziękuję organizatorom za to, że o mnie też pamiętali, zresztą jak co roku.

Nie wspomniałam o odwiedzinach Św. Mikołaja, który w szkole oznajmił nam, że zabiera nas do kina na film pt. Bella i Sebastian II. Dzieciaki piszczały z radości - Ja też!!!

Wzięłam udział w konkursie klasowym „Trzy świnki nie lubią wilka, ale lubią liczbę 3”. Pracę zrobiłyśmy z kartonu, masy solnej, patyków i słomy – efekt zadowalający.

No i praca spodobała się jury i zajęłam pierwsze miejsce.

Muszę się pochwalić,że zapisałam się do zespołu regionalnego. Uczymy się przyśpiewek i tańców regionalnych. Nasz debiut będzie miał miejsce w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Więc o tym wydarzeniu napiszemy w kolejnym wpisie. Zobaczycie „ jako zy mnie śwarno Śpiska”…

O muko… nic dzisiaj nie piszę, pozostańmy w pozytywnym nastroju…

… A teraz czekam już tylko na Ciebie

                 Jezu mój mały….

                        Ciche błagania do Ciebie ślę…

 

Jesień 2015

JESIEŃ 2015

Z utęsknieniem czekałam na jesień… i nie dlatego, że na dworze jest kolorowo, choć nie ukrywam, że krajobraz jesienny jest przepiękny, bajkowy i „magiczny”.  

Czekałam dlatego, bo w październiku są moje urodziny. A gdy nadszedł ten „Mój Dzień”, byłam przeszczęśliwa, pytałam mamę czy na pewno mam już 6 lat?

Całe sześć lat…szmat czasu ( jak dla mnie, bo dla  rodziców, chyba nie, ciągle mówią, że niedawno się urodziłam, a teraz już taka ze mnie duża pierwszoklasistka).

Na przyjęcie zaprosiłam tylko trzy koleżanki, bo nie chciałam hucznej imprezy. Razem z siostrą rozwiesiłyśmy dekoracje i stworzyłyśmy iście zimowy klimat. Chciałam nawiązać do mojej ulubionej bajki „Kraina Lodu”. Mama zrobiła mi wspaniałą niespodziankę: tort z bohaterkami bajki - Elsą i Anną, a także z moim wizerunkiem. Myślałam, że odfrunę z radości. Przyjęcie udało się wyśmienicie, moja siostra przygotowała śmieszne zabawy i pokaz sztuczek magicznych. Było naprawdę wesoło.

W październiku odbyła się jeszcze jedna, bardzo ważna uroczystość: Ślubowanie Klasy I. Przez cały miesiąc mieliśmy próby, by dobrze wypaść
w ten ważny dla nas dzień. Pani nieźle się napracowała, bo w klasie jest nas 23 i każde dziecko z innym „temperamentem”. Jednak finał tej pracy był bardzo zadowalający. Wszyscy pięknie ubrani, uczesani, poważni, zresztą sami zobaczcie jakie z nas Zuchy!!!

 

wrzesień 2015

Dlaczego tak jest, że wszystko co dobre, szybko się kończy…

Niedawno kończyłam zerówkę, a teraz już pierwsza klasa się zaczęła. Wakacje minęły jak „z bicza strzelił”, ale za to wspomnienia pozostaną.

Końcem sierpnia odwiedziłam Doktora w Rabce, wyniki wyszły ok. Spirometria w normie , wymazy też. Wróciłam do domu, spakowałam plecak i rzeczy niezbędne do I klasy i czekałam na rozpoczęcie roku szkolnego. Ale niestety zaczęłam gorączkować i to bardzo wysoko do 40 st. Nie miałam apetytu, nie miałam sił na zabawę, poza tym żadnych innych objawów. Zbliżał się weekend, więc w piątek mama zabrała mnie do Pani Doktor. I dalej nic tylko ta wysoka temperatura. W poniedziałek znowu udaliśmy się do Pani Doktor, zleciła nam badania. Wyniki nie były zadowalające. Próby wątrobowe bardzo wysokie, białko crp i OB wysokie. Mój brzuch zrobił się wzdęty i trudny w badaniu palpacyjnym. Skontaktowaliśmy się z moim Doktorkiem z Rabki i we wtorek rano udaliśmy się do szpitala. A tam znowu szereg badań, by znaleźć przyczynę. Okazało się, że mam stan zapalny jelita grubego, dostałam nowe leki, by zatrzymać infekcję. Gorączka zaczęła powoli spadać i ja coraz lepiej się czułam.

Musiałam zostać kilka dni w domu, by na nowo nabrać sił, w końcu schudłam prawie dwa kilo. A dla dzieciaków chorych na muko nie jest to dobre, bo jak wiadomo, mamy słabsze wchłanianie, a w moim wypadku dochodzi jeszcze krótsze jelito. Mam nadzieję, że uda się nadrobić te stracone kilogramy. Mama już się o to postara, podsuwając mi pod nos różne zdrowe smakołyki.

 

lato 2015

Lato, lato wszędzie (...)

Przepraszam, że Was trochę zaniedbałam. Postaram się wszystko nadrobić, więc przygotujcie się na większą „porcję” czytania.

Na kilka dni przed wakacjami mama zabrała mnie do dr Pogorzelskiego na wizytę kontrolną. Od dłuższego czasu miałam przewlekły katar, pomimo że  kilka razy dziennie płukałam nos ciepłym roztworem soli morskiej. Dr. zlecił testy alergiczne no i okazało się, że mam uczulenie na pyłki traw. Dostałam lek do nosa i nie ukrywam zdecydowanie lepiej się poczułam. Miałam również spirometrię ( której wynik ucieszył Doktorka), badanie krwi ( morfologię i próby wątrobowe – które niestety cały czas są podwyższone). Oznaczono mi również poziom witaminy D3, ponieważ podczas wcześniejszych badań miałam duży niedobór. Jednak po dodatkowych lekach wynik wyszedł już prawidłowy. Pobrano mi również wymazy z gardła i nosa… no i tu przyplątał się gronkowiec, ale może uda się go pokonać:)

Wspomnę również o Ogólnopolskim Szkoleniu „Kompleksowa opieka nad chorym na mukowiscydozę” organizowanym w Warszawie przez Polskie Towarzystwo Walki z Mukowiscydozą. Moi rodzice wzięli w nim udział, a ja zostałam pod opieką mojej siostry Julci i babci. Tematyka wykładów i warsztatów była bardzo różnorodna: począwszy od antybiotykoterapii, poprzez żywienie, fizjoterapię, wady postawy, koszty leczenia itd. itd… Wśród natłoku informacji, nie zawsze pozytywnych były również momenty optymistyczne, dające nadzieję na normalne życie z tą ciężką chorobą. Mam na myśli świadectwo Pana Jurka, który żyje z muko już 50 lat, codziennie biega  po kilkadziesiąt kilometrów ( dzięki czemu parametry jego płuc poprawiły się) i co najważniejsze: nie poddaje się!!! Postawa godna naśladowania.

Przed wakacjami byłam z moją klasą na ognisku. Nie zabrakło wspólnych zabaw na świeżym powietrzu, śpiewu i pieczonych kilełbasek.

Byłam też z klasą na wycieczce w Zatorlandzie. Przyznam, że to moja pierwsza taka wyprawa autokarem. Mama trochę się denerwowała, bo czasem bardzo boli mnie brzuch i wtedy szybko muszę skorzystać z toalety i to kilkakrotnie, a podczas długiej podróży nie byłoby łatwo. Ale obyło się bez przykrych niespodzianek. Z inhalacjami i lekami też sobie poradziłyśmy. Po 12 godz. wróciłam do domu wykończona, ale szczęśliwa!!!

Brałam udział w szkolnym przedstawieniu o zdrowiu.  Miałam rolę kotka, który często się myje, to tak jak ja.

Wypadł mi pierwszy ząb, co za przeżycie…wkładałam go z powrotem do buzi ze łzami w oczach, bo nie chciałam go stracić. Rodzice wytłumaczyli mi spokojnie czemu tak się dzieje… no i już było ok. A w nocy przyleciała wróżka-zębuszka ( podobno) i zostawiła parę groszy pod poduszką.

Odwiedziły nas ciocie ( siostry mojej mamy) i wujek Maciek, więc dwa tygodnie zleciały nawet nie wiem kiedy. Było z nimi bardzo wesoło: wspólne wycieczki, ogniska, bitwy na poduszki, piżama-party, wygłupy i rozmowy do późnej nocy…

Wszyscy razem byliśmy też na zawodach sportowo-pożarniczych w których brała udział moja siostra a tatuś przygotowywał  tę imprezę… ja obserwowałam rozgrywki z bezpiecznej odległości, ale jak podrosnę to też wystartuję w czerwonym hełmie.

Wakacje to jednak fajna sprawa!!! Nie muszę zrywać się wcześnie rano z łóżka, by ze wszystkim zdążyć na czas. Wieczorem mogę brykać do późna…

 

 

<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 13