Odwiedziło nas
mod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_countermod_vvisit_counter
mod_vvisit_counterDziś19
mod_vvisit_counterWczoraj118
mod_vvisit_counterTen tydzień328
mod_vvisit_counterPoprzedni tydzień900
mod_vvisit_counterTen miesiąc2241
mod_vvisit_counterPoprzedni miesiąc3036
mod_vvisit_counterWszystkie wizyty225097

Strona istnieje od:
05.01.2010

Kolporter RSS

Justynka z Kacwina

Maj 2016

MAJ 2016

Już nie mogę doczekać się wakacji. Mam tyle obowiązków szkolnych i tych związanych z chorobą, że czasem opadam z sił. Czasem zniechęcam się i narzekam, że tak dużo zadań domowych. Zdarzają się takie dni, ze wolniej pracuję i potrzebuję więcej czasu, nie pomagają również częste bóle brzucha inhalacje i reszta obowiązków. Przed snem z żalem mówię mamie „Nawet nie zdążyłam się pobawić”. A przecież dzieciństwo na tym polega, na zabawie !

Te gorsze dni szybko mijają i znów jestem pełna zapału do działania. Co prawda nie mogę uczestniczyć we wszystkich zajęciach np. nie mogę kąpać się w basenach, a dzieciaki z mojej klasy mogą, przez co jest mi czasem przykro, gdy chwalą się jak było super. Jednak rodzice tłumaczą mi, jakie zagrożenia dla mnie stwarzają bakterie bytujące w pływalniach i prysznicach publicznych, a ja staram się to zrozumieć i pojąć moim dziecięcym umysłem.

Za to biorę czynnie udział w różnych innych formach zajęć czy konkursach. Ostatnio wykonałam z mamą plakat „ Ortografia na rysunku”, wykorzystałyśmy do tego zwykły karton, bo tak naprawdę fajna rzecz może powstać z najzwyklejszych materiałów.

Podobnie tez było w przypadku wykorzystania odpadów przy wykonywaniu  eko – stwora, to akurat było zadanie Julii, ale ja oczywiście musiałam pomagać. I taki oto stworek nam wyszedł. Poznajecie go?

W szkole dużo się dzieje, ostatnio mieliśmy „Dzień postaci bajkowych”. Zajęcia odbywały się normalnie, ale na przerwach korytarzami przechadzały się: trzy Elzy, Koty w butach, Pipi Pończoszanki, Baby Jagi, Minionki i wiele innych osobistości z bajek. Muszę przyznać, że widok był niesamowity, niby zwykły dzień, a taki magiczny.

Codziennie staram się znaleźć trochę czasu na różne aktywności fizyczne, bo niestety kilkugodzinne siedzenie w szkolnych ławkach nie sprzyja mojemu kręgosłupowi. Tak więc ostatnio moim ulubionym zajęciem jest jazda na rowerze.

Próbuję też całkiem nowych rzeczy np. kręgle. Ta gra jest zdecydowanie za trudna jak dla mnie, kula ciężka a moja postura „mizernawa”. Ale i tak udało się strącić kilka kręgli.

Muszę Wam opowiedzieć o jeszcze jednej ważnej rzeczy. W tym roku procesja Bożego Ciała miała miejsce na mojej ulicy . I jak się okazało ostatni ołtarz był   u nas. Jakie to było przeżycie i nie lada wysiłek przy wykonaniu. Tym bardziej, że dzień wcześniej „lało jak z cebra”. Ale już w samą procesję było pięknie…sypałam kwiatki dla Ciebie Jezu, a ty patrzyłeś na mnie swymi kochającymi oczami…

 

04.2016

KWIECIEŃ 2016

Święta, święta i po świętach. Chociaż tegoroczne Święta Wielkanocne minęły mi w przyjemnej, rodzinnej atmosferze to najfajniejszy był śmigus-dyngus. U nas jest taki zwyczaj, że chłopaki przychodzą do domów dziewczyn i najpierw  leją wodą, a potem psikają perfumami. Ja w tym roku też byłam mokra, koledzy z klasy nie zawiedli i odwiedzili mnie z sikawkami pełnymi wody. Było wesoło, uciekałam, próbowałam się schować, ale nic z tego, tradycji musiało stać się zadość!!!

Właśnie wróciłam z Rabki od mojego Doktorka. Musiałam zrobić badania kontrolne, bo niedawno przechodziłam dwutygodniową infekcję z wysoką gorączką, męczącym kaszlem i obfitym katarem. Na słuchawkę jest już ok, ale trzeba jeszcze poczekać na wymazy. Mamy nadzieję, że też będą w porządku, choć spirometria dziś gorzej wyszła.

Skorzystałam z ładnej pogody i zaliczyłam zabawę na placyku zabaw przed szpitalem. A następnie odwiedziłam pracowników Polskiego Towarzystwa Walki z Mukowiscydozą. Zawsze, gdy jesteśmy w Rabce, wpadamy do nich po poradę albo na miłą pogawędkę połączoną z filiżanką kawy.

Wiosenna aura sprzyja brykaniu na świeżym powietrzu, więc sezon „trampolinowy” uważam za otwarty! A choróbska niech trzymają się ode mnie z daleka.

Pozdrawiam wszystkich aktywnie spędzających czas…

 

LUTY 2016

LUTY 2016

Jak ten czas szybko leci. Niedawno Boże Narodzenie, potem ferie, a teraz znów wczesne pobudki i codzienne „pomykanie” do szkoły. Tylko śniegu brak…dziwna ta zima.

 Wcześniej wspominałam, że zapisałam się do zespołu regionalnego „Bystry Potok”. Jestem w najmłodszej grupie wiekowej. Ćwiczymy dopiero od października, a już w święta mieliśmy pierwszy występ. Muszę przyznać, że nieźle nam poszło. Wszyscy występowaliśmy w strojach spiskich ( odmiana kacwińska). Zebraliśmy gromkie oklaski od publiczności.

Pod koniec stycznia wzięliśmy też udział w konkursie „Spiskie Zwyki”, który odbył się w Niedzicy. Zajęliśmy tam III miejsce.

 Po świętach odwiedziłam mojego Doktorka w Rabce. Trochę niepokoiliśmy się moim poziomem cukru we krwi, a jak wiadomo cukrzyca jest chorobą wtórną do mukowiscydozy. W szpitalu wykonano serię badań: m.in. krzywą cukrową     ( na szczęście wynik wyszedł w normie). Spirometria trochę gorsza niż ostatnio, próby wątrobowe podwyższone, ale niezbyt dużo.

W drugim tygodniu ferii tata nauczył mnie jeździć na nartach. Codziennie zabierał mnie na wyciąg narciarski, gdzie mogłam ćwiczyć nową umiejętność. Satysfakcję miałam ogromną, gdy czułam wiatr na policzkach. A gdy tylko spadło trochę śniegu zorganizowaliśmy kulig, ognisko i zjazdy saneczkowe.

W tłusty czwartek w szkole zorganizowano nam bal karnawałowy. Dzieciaki świetnie się spisały i wszystkie przyszły  w kolorowych kostiumach. Było jak w bajce. Ja przebrałam się za Annę z Krainy Lodu, sukienkę dostałam na gwiazdkę od cioci Ewy.

 

 

Grudzień 2015

GRUDZIEŃ 2015

W powietrzu czuję zapach pierników i pomarańczy, choinka swym blaskiem zachwyca, kartki świąteczne wysłane i Jezusek po raz kolejny położy się w żłobie…

 Tylko śniegu brak !!!

W tym roku częściej uczęszczałam na roraty, które u nas są o 6 rano. Lampion w dłoń i naprzód. Codziennie losowane było serce z wypisanym dobrym uczynkiem, w zamian za to dostawało się figurkę Dzieciątka na całą dobę.

Moje papierowe serce też wylosowano i odwiedził mnie mały Jezus. W dzień ułożyłam Go na stole, wśród armii aniołków a w nocy spał blisko mnie w drewnianej zabawkowej kołysce.

Co roku Stowarzyszenie Dzieci i Młodzież Spisza organizuje akcję charytatywną na rzecz chorych dzieci z naszej gminy. Przez kilka tygodni dzieci ze wszystkich szkół wykonywały kartki świąteczne, które następnie ofiarowane zostały darczyńcom, którzy wsparli to dzieło, wrzucając pieniądze do puszek po każdej mszy św. w niedzielę 6 grudnia. My również przyłączyliśmy się do tej akcji. Taka nasza mała cegiełka w „morzu potrzeb”. Dziękuję organizatorom za to, że o mnie też pamiętali, zresztą jak co roku.

Nie wspomniałam o odwiedzinach Św. Mikołaja, który w szkole oznajmił nam, że zabiera nas do kina na film pt. Bella i Sebastian II. Dzieciaki piszczały z radości - Ja też!!!

Wzięłam udział w konkursie klasowym „Trzy świnki nie lubią wilka, ale lubią liczbę 3”. Pracę zrobiłyśmy z kartonu, masy solnej, patyków i słomy – efekt zadowalający.

No i praca spodobała się jury i zajęłam pierwsze miejsce.

Muszę się pochwalić,że zapisałam się do zespołu regionalnego. Uczymy się przyśpiewek i tańców regionalnych. Nasz debiut będzie miał miejsce w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia. Więc o tym wydarzeniu napiszemy w kolejnym wpisie. Zobaczycie „ jako zy mnie śwarno Śpiska”…

O muko… nic dzisiaj nie piszę, pozostańmy w pozytywnym nastroju…

… A teraz czekam już tylko na Ciebie

                 Jezu mój mały….

                        Ciche błagania do Ciebie ślę…

 

Jesień 2015

JESIEŃ 2015

Z utęsknieniem czekałam na jesień… i nie dlatego, że na dworze jest kolorowo, choć nie ukrywam, że krajobraz jesienny jest przepiękny, bajkowy i „magiczny”.  

Czekałam dlatego, bo w październiku są moje urodziny. A gdy nadszedł ten „Mój Dzień”, byłam przeszczęśliwa, pytałam mamę czy na pewno mam już 6 lat?

Całe sześć lat…szmat czasu ( jak dla mnie, bo dla  rodziców, chyba nie, ciągle mówią, że niedawno się urodziłam, a teraz już taka ze mnie duża pierwszoklasistka).

Na przyjęcie zaprosiłam tylko trzy koleżanki, bo nie chciałam hucznej imprezy. Razem z siostrą rozwiesiłyśmy dekoracje i stworzyłyśmy iście zimowy klimat. Chciałam nawiązać do mojej ulubionej bajki „Kraina Lodu”. Mama zrobiła mi wspaniałą niespodziankę: tort z bohaterkami bajki - Elsą i Anną, a także z moim wizerunkiem. Myślałam, że odfrunę z radości. Przyjęcie udało się wyśmienicie, moja siostra przygotowała śmieszne zabawy i pokaz sztuczek magicznych. Było naprawdę wesoło.

W październiku odbyła się jeszcze jedna, bardzo ważna uroczystość: Ślubowanie Klasy I. Przez cały miesiąc mieliśmy próby, by dobrze wypaść
w ten ważny dla nas dzień. Pani nieźle się napracowała, bo w klasie jest nas 23 i każde dziecko z innym „temperamentem”. Jednak finał tej pracy był bardzo zadowalający. Wszyscy pięknie ubrani, uczesani, poważni, zresztą sami zobaczcie jakie z nas Zuchy!!!

 

<< pierwsza < poprzednia 1 2 3 4 5 6 7 8 9 10 następna > ostatnia >>

Strona 3 z 13