„Chodzę do szkoły różne stopnie zbieram (…)”

Rozpoczęcie edukacji szkolnej jest nowym etapem w moim życiu, nieznanym mi dotąd. Nowe koleżanki i koledzy, nowa wychowawczyni, nowy budynek, nowe zasady… wszystko nowe! Ale jakże ciekawe.

Mój dzień wygląda teraz nieco inaczej, grafik mam bardzo napięty. Rano pobudka najpóźniej o 6:30, bo później ciężko zdążyć ze wszystkim. Następnie inhalacja, drenaż, płukanie nosa… rehabilitacja zajmuje najwięcej czasu. Potem obfite śniadanie i dawka leków. Dalej mycie, ubieranie i wyjście do szkoły. Możemy schodzić się do 8:30, więc nie jest  źle. Moja wychowawczyni Pani Marta poznała „tajniki” mukowiscydozy i bardzo dba o to, byśmy przestrzegali zasad higieny. Zwraca uwagę na mycie i dezynfekcję rąk: po skorzystaniu z toalety, przed jedzeniem, po „wydmuchaniu” nosa. Pilnuje, by dzieciaki prawidłowo zasłaniały buzie przy kaszlu, czy kichaniu. Wszystko po to, by zarazki nie panoszyły się po naszej klasie.

Codziennie mamy czas na pracę przy stolikach, malowanie, zabawy ruchowe, ale także zabawy dowolne…bo jak wiadomo 5-latki uwielbiają się bawić. A kiedy już nie mamy zapału do pracy z książką, to Pani zabiera nas na spacer lub plac zabaw, by nas trochę dotlenić. Szkoła to fajne miejsce, lubię tam chodzić , oby jak najdłużej omijały mnie choroby.

W niedzielę 7 września rodzice i moja siostra wzięli udział w rajdzie „ Rowerem po głębszy oddech”. Trasa wiodła jak w poprzednich latach ze Szczawnicy do Czerwonego Klasztoru i z powrotem. Tym razem wszyscy uczestnicy byli bardziej widoczni, gdyż mieli przywiązane do rowerów białe baloniki z napisem „mukolife”. Przechodnie zwracali uwagę na szpaler rowerów ciągnący się na kilkadziesiąt metrów, robili zdjęcia, filmowali…a niektórzy wołali: „wesele jedzie” J . Zresztą oceńcie sami czyż to nie był piękny widok!

A na koniec zdjęcie z wycieczki do parku linowego. Bardzo ważne jest w mojej chorobie,  by spędzać czas aktywnie. Pogoda piękna, więc należy ją wykorzystać z jak najlepszym pożytkiem dla nas. W następny weekend może wycieczka rowerowa albo spacer do lasu, oby słońce nas rozpieszczało jak najdłużej.